PDA

Przejdź do pełnej wersji tego Forum : Polsce groził walkower w finałach Euro 2012!


Konr@do
26-06-2012, 18:35
FIFA w ostatniej chwili uprawniła do gry w reprezentacji Polski Sebastiana Boenischa, Eugena Polanskiego i Damiena Perquisa - ujawnia reporter Polsatu Sport i felietonista INTERIA.PL Roman Kołtoń.

Takiej akcji jeszcze nie było w historii Polskiego Związku Piłki Nożnej, a historia sięga blisko stu lat. Takiego bałaganu jeszcze nie odnotowano, a bałagan to stan permanentny, jeśli chodzi o nasz związek piłkarski. Na 25 godzin przed meczem z Grecją prawnicy działający na zlecenia PZPN uprawnili w FIFA Sebastiana Boenischa, Eugena Polanskiego i Damiena Perquisa. To nie kiepski żart, a rzeczywistość, w której drużyna narodowa przygotowała się do najważniejszej imprezy na polskich stadionach.
Odliczanie do finałów EURO 2012 zaczęło się natychmiast po przyznaniu nam organizacji imprezy, czyli w kwietniu 2007 roku. To odliczanie trwało w miastach, w mediach, na stronach internetowych. PZPN też odliczał dni, chwaląc się, czego to nie robi, aby Biało-czerwoni jak najlepiej wypadli w turnieju. Kiedy odliczanie niemal dobiegło końca, zaczęła się... prawdziwa nerwówka.
Przerażenie w PZPN

6 czerwca 2012 roku Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA) zasygnalizowała, że trzej zawodnicy nie mogą wystąpić w finałach EURO 2012 - absolutnie podstawowi zawodnicy Franciszka Smudy. Jego debiutanci, jego wybrańcy, jego nadzieja na korzystne wyniki w grupie A. Środowy obrońca Damien Perquis, lewy obrońca Sebastian Boenisch, a także defensywny pomocnik Eugen Polanski - jeśli chodzi o żadnego z nich PZPN nie dopełnił formalności, zgłaszając ich nazwiska do 30 maja, kiedy to każdy z selekcjonerów-uczestników finałów EURO 2012 ostatecznie musiał wyznaczyć 23-osobowe kadry.

6 czerwca w siedzibie PZPN przy ulicy Bitwy Warszawskiej kilka osób oblały zimne poty. Natychmiast wezwano mecenasa Marcina Wojcieszaka, który wielokrotnie ratował związek z opresji, a który wcześniej był w nim kuratorem. Wojcieszak, a także wspólnik - adwokat Hubert Basiński, natychmiast rozpoznali sytuację i okazała się naprawdę nieciekawa. Perquis grał mecze w młodzieżowej reprezentacji Francji, Polanski wystąpił aż 60 razy w reprezentacjach Niemiec różnych kategorii wiekowych. W młodzieżówce niemieckiej pełnił nawet rolę kapitana drużyny. Boenisch też mógł się pochwalić 15 występami w reprezentacjach "Bundesrepublik Deutschland" - między innymi w finale Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Szwecji, w który Niemcy rozgromili Anglię 4:0. A zasada jest taka, że jeśli ktoś zagrał spotkania o punkty w reprezentacji jednego kraju, to może raz zmienić reprezentację na inną. W PZPN-ie ktoś przeoczył, że są określone procedury - że do FIFA musi trafić prośba samego zainteresowanego, a także wszystkie wymagane dokumenty, czy to ze strony odpowiednich urzędów państwowych, czy ze strony federacji, dla których zawodnicy dotychczas grali. PZPN-owi przypomniał o tym szef departamentu statusu piłkarzy FIFA
Smuda nie wiedział, co się dzieje

6 czerwca delegacja PZPN przybyła do hotelu Hyatt w Warszawie, gdzie stacjonowali Biało-czerwoni - na dwa dni przed meczem otwarcia finałów Polska - Grecja! Smuda nawet nie został o tym poinformowany. Dyrektor reprezentacji Konrad Paśniewski w pośpiechu zabrał oświadczenia od Perquisa, Boenischa i Polanskiego. Odebranie oświadczeń od zawodników było najłatwiejsze, choć pewnie ich zaniepokoiło.

Co jest grane? O co chodzi z tymi pismami po angielsku, pod którymi mamy się podpisać? - pytał się zapewne Damien Albert Rene Perquis, urodzony 10 kwietnia 1984 roku w Troyes. Perquis kiedyś liczył na grę z galijskim kogutem na piersi. Jednak polskie serce w nim obudziła babcia, Józefa Bierła. Wcześniej zagrał trzy spotkania dla "France" U-21 - 16 sierpnia 2005 roku towarzysko z Włochami, 1 września 2005 roku również towarzysko z Macedonią oraz 11 października 2005 roku z Cyprem - o punkty młodzieżowych mistrzostw Europy. Na początku września 2011 roku decyzją prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego obrońca Sochaux mógł z dumą zaprezentować polski paszport, aby 6 września 2011 roku w Gdańsku zadebiutować z Białym Orłem w meczu z Niemcami. W finałach EURO 2012 roku Smuda nie wyobrażał sobie obrony bez Perquisa. "Gdy zobaczyłem Damiena w pierwszym meczu ligowym, który oglądałem z trybun, to byłem przekonany, że będzie wzmocnieniem naszej kadry" - przyznaje selekcjoner Biało-czerwonych. Bogusław Eugeniusz Polański przyszedł na świat 17 marca 1986 roku w Sosnowcu. Gdy miał trzy lata rodzice podjęli decyzję o emigracji do Niemiec, gdzie zamieszkali w malutkiej miejscowości Viersen - pod granicą z Holandią. Juniorem był jednym z najzdolniejszych w Niemczech! Po raz pierwszy z Czarnym Orłem na piersi zagrał 23 października 2001 roku w reprezentacji U-16 - z Białorusią. Później grał w U-17, U-18, U-19 i w końcu w U-21, w której rozegrał 19 meczów i w której pełnił nawet rolę kapitana! Po raz ostatni koszulkę reprezentacji Niemiec założył 15 października 2008 roku - w wygranym 1:0 meczu z Francją. Smuda przyznaje: "Przez rok czekałem na decyzję Eugena, jeśli chodzi o wybór dorosłej reprezentacji". Po finałach EURO 2012 dodaje: "Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że będzie jej wzmocnieniem na lata".

Sebastian Boenisch przyszedł na świat 1 lutego 1987 roku w Gliwicach - jako Sebastian Piotr Pniowski. Jako roczne dziecko znalazł się w Niemczech, gdzie rodzice - Piotr i Gabriela zdecydowali o powrocie do nazwiska Boenisch. W niemieckim paszporcie został wpisany jako "Sebastian Peter Boenisch". Był jednym ze zdolniejszych lewych obrońców w Niemczech. Zaowocowało to 15 grami w reprezentacji Niemiec - dwoma w U-20 (debiutował 14 listopada 2006 roku z Austrią) i trzynastoma dla U-21 (ostatnie spotkanie to finał MME z Anglią 29 czerwca 2009 roku, a w składzie Niemców obok Boenischa grały takie gwiazdy, jak Manuel Neuer, Jerome Boateng, Mats Hummels, Sami Khedira, czy Mesut Oezil). Smuda już w 2010 roku namówił Boenischa do gry z Białym Orłem na piersi. Nie przeszkodziło mu, że przez półtora roku leczył kontuzję, a w Bundeslidze w sezonie 2011/2012 zagrał przez 123 minuty. W trzech sparingach przed finałami EURO 2012 i w trzech spotkaniach turnieju Boenisch wyszedł w pierwszym składzie Biało-czerwonych - na ławce wylądował Jakub Wawarzyniak. Smuda przekonuje: "Sebastian z meczu na mecz grał lepiej. To naprawdę nasz najlepszy lewy obrońca - bez dwóch zdań!".
Odrzutowcem do Zurychu

DFB (Niemiecka Federacja Piłkarska) nie zostawiła w potrzebie PZPN-u. Jej sekretarz generalny, Helmut Sandrock poświadczył szybko dokumenty w sprawie Boenischa i Polanskiego, informując ile meczów zagrali z Czarnym Orłem i ile z nich było o punkty. Boenisch takich meczów zagrał trzy - w finałach MME w 2009 roku, a Polanski pięć w U-17 i trzy w U-19. To bardzo istotne. O meczach Perquisa dla Francji - w tym jednym oficjalnym - poinformował PZPN błyskawicznie sekretarz generalny federacji francuskiej, Alain Christnacht. Nigeryjczyk Emanuel Olisadebe i Brazylijczyk Roger Guerreiro nigdy nie musieli - za pośrednictwem PZPN - pytać rodzimych federacji, ile zagrali meczów w reprezentacjach. Ponieważ nie zagrali ani jednego.
A co z decyzjami urzędników? Zaczęła się żmudna praca. Pierwsze dokumenty uzyskane przez Boenischa i Polańskiego zostały odrzucone przez FIFA. W końcu urzędnicy formułują odpowiednie potwierdzenia obywatelstwa - wyciągani są w domów, a nawet w procesji Bożego Ciała. Właściwe pismo w sprawie Perquisa śle do pełnomocników PZPN również polski konsul w Bernie, Marek Wieruszewski.
W tym czasie Wojcieszak i Basiński przebywali już w siedzibie FIFA w Zurychu - przy FIFA-Strasse 20 - w towarzystwie przerażonego sekretarza generalnego PZPN, Waldemara Baryło. Cała trójka w czwartkowy poranek, 7 czerwca 2012 roku udała się na terminal General Aviation w Warszawie przy ulicy 17 Stycznia, skąd małym odrzutowcem odleciała do Szwajcarii. Zdaniem dobrze zorientowanych w temacie przerażenie u prezesa PZPN, Grzegorza Laty było przeogromne. Wolał, aby prawnicy na miejscu dopilnowali wszystkiego, niż mieliby zdać się na faksy, czy maile. Tuż przed godziną 17 komisja ds. statusu piłkarzy FIFA wydała pozytywną decyzję w sprawie udziału Perquisa, Boenischa i Polanskiego w turnieju UEFA EURO 2012. W tym czasie Franciszek Smuda i kapitan drużyny narodowej, Jakub Błaszczykowski udawali się na konferencję prasową na Stadionie Narodowym w Warszawie - przed meczem z Grecją, inaugurującym finały. Tuż po - o godzinie 18.00 zaczął się ostatni, oficjalny trening Polski - rzecz jasna z Perquisem, Boenischem i Polanskim. Na ostatniej gierce taktycznej cała trójka założyła znaczniki pierwszej drużyny - wiadomo było, że to filary, na które postawi Smuda...
O krok od kompromitacji

"Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy" - niosło się na Stadionie Narodowym 8 czerwca 2012 roku tuż przed godziną 18. 15 milionów Polaków wpatrywało się w oblicza Boenischa, Polanskiego i Perquisa, którzy również śpiewali hymn... Jeden z moich informatorów w tej sprawie mówi: "Chciałbym, żebyś poznał szczegóły, tego co się stało, gdyż doskonale obrazuje to bałagan PZPN, bałagan, który się w ostatnich latach tylko potęguje. Bałagan, który nieomal nie zakończył się kompromitacją, a którą jak zwykle uratowali bystrzy prawnicy, przychylnie nastawieni urzędnicy - zarówno Rzeczypospolitej Polskiej, jak i federacji niemieckiej i francuskiej. Tak, czy inaczej - już sama akcja w przeddzień turnieju to skandal. Coś, co nigdy nie powinno się zdarzyć w normalnym związku". Co by się zdarzyło, gdyby 7 czerwca Komisja Statusu Piłkarzy przy FIFA nie miała kompletu dokumentów i nie podjęła decyzji w sprawie Perquisa, Boenischa i Polanskiego? Okazuje się, że nie mogliby zagrać w turnieju EURO 2012. A gdyby zagrali? Byłby walkower dla rywala! Sir Geoff Thompson - szef Komisji Statusu Piłkarza - złożył jednak swoje podpisy pod dokumentami byłych reprezentantów francuskiej i niemieckiej młodzieżówki, a obecnie reprezentantów Polski. Nota bene - 18 kwietnia 2007 roku sir Geoff Thomson był jednym z ośmiu członków Komitetu Wykonawczego UEFA, którzy zagłosowali za kandydaturą Polski i Ukrainy...
Źródło: interia.pl

Chyba nie trzeba tego komentować ...