4CLUBBERS.PL

4CLUBBERS.PL (http://www.4clubbers.com.pl/)
-   Kosz ! (http://www.4clubbers.com.pl/kosz/)
-   -   "Armia Duchów" (http://www.4clubbers.com.pl/kosz/672597-armia-duchow.html)

r4zor 12-06-2011 18:32

"Armia Duchów"
 
"Armia Duchów" - tajna jednostka, która zmieniała losy wojny


23. Jednostka Specjalna Kwatery Głównej, lepiej znana jako "Armia Duchów", była odziałem złożonym m. in. z aktorów, charakteryzatorów i ekspertów dźwiękowych. Jednostka, która używając nadmuchiwanych czołgów, technologii dźwiękowych i zaawansowanych technik dezinformacyjnych, uratowała życie tysiącom aliantów w czasie drugiej wojny światowej. Do niedawna - oficjalnie nie istniała. Wszyscy amerykańscy dowódcy zapewniali o tym, że jest jedynie "wymysłem historyków".

[Only registered and activated users can see links. Click Here To Register...]

Tymczasem, żołnierze 23. Jednostki Specjalnej wzięli udział w pięciu dużych kampaniach wojennych, w tym aż w 20 bitwach - począwszy od lądowania w Normandii, aż po forsowanie Renu. Równie często potrafili także zażegnać potrzebę potyczki czy bitwy, zwłaszcza wówczas, gdy ewentualna konfrontacja zbrojna byłaby dla aliantów ryzykowna. Nadrzędnym zadaniem "Duchów" było bowiem blefowanie, konfabulowanie, oszukiwanie i zwodzenie Niemców.

[Only registered and activated users can see links. Click Here To Register...]

Przez długie dekady żołnierze 23. Jednostki Specjalnej nie mogli rozmawiać o swoich wyjątkowych osiągnięciach wojennych. We wszystkich oficjalnych komunikatach Pentagon ustawicznie zaprzeczał, że taka jednostka kiedykolwiek istniała. Nic dziwnego. Żołnierze należący do "Armii Duchów" nigdy nie mieli nawet własnych oznak, a na swoich mundurach umieszczali oznaczenia innych oddziałów. O ich istnieniu, nawet w czasie wojny, wiedziało niewielu. Nawet najwyżsi oficerowie w Pentagonie nie zdawali sobie sprawy z istnienia takiej jednostki. Wszystko dlatego, iż żołnierze 23. osiągnęli mistrzostwo w dezinformacji, zarówno w czasie wojny, jak i po niej. Równie skutecznie oszukiwali Niemców i ich sprzymierzeńców, jak i historyków, którzy śledząc działania wojenne nie mogli zrozumieć jak amerykańskie dowództwo wpadło na pomysł stworzenia takiej jednostki. Jednostki, którą nie bez powodu nazwano "Armią Duchów".

23. Jednostkę Specjalną Kwatery Głównej tworzyło 1100 żołnierzy. Rekrutowano ich spośród artystów, aktorów, muzyków, pisarzy, grafików, malarzy, fotografików, architektów, cyrkowców i specjalistów dźwiękowych. Wszyscy oni mieli jedno podstawowe zadanie - przekonać Hitlera o tym, że po stronie aliantów jest dużo więcej wojska i sprzętu, niż rzeczywiście było. Stosowano w tym celu m. in. dmuchane makiety czołgów, samolotów, dział i budynków. Wykorzystywano także wypróbowane wcześniej w Hollywood efekty specjalne i dźwiękowe, a także liczne triki filmowe, które zapewniały innym jednostkom m. in. doskonały kamuflaż.

65 lat po wojnie ich wyjątkowe osiągnięcia przypomina The Daily Telegraph, który opisuje zorganizowaną na terenie Stanów Zjednoczonych wystawę, poświęconą tej tajnej do niedawna jednostce. Na wystawie zaprezentowany zostanie m. in. film dokumentalny autorstwa Ricka Beyera, który spędził cztery lata przeprowadzając wywiady z ostatnimi żyjącymi członkami "Armii Duchów". Z całej 23 Jednostki Specjalnej do dziś przeżyło 21 żołnierzy.

Sam pomysł powstania jednostki tego typu narodził się w głowie Brytyjczyka. Pomysłodawcą był Marszałek Polowy Bernard Montgomery, który podczas bitwy o El-Alamein, zwodził niemieckie wojska dowodzone przez gen. Erwina Rommla, stosując m. in. czołgi zrobione ze sklejki. Brytyjskim pomysłem bardzo poważnie zainteresowali się Amerykanie, którzy postanowili utworzyć cały oddział zajmujący się podobnymi technikami. Jednostkę powołano do życia w 1943 roku w Camp Forrest w Missisipi. Rekrutów ściągano przede wszystkim ze szkół dla aktorów i z akademii sztuk pięknych. Korzystano także z pomocy agencji reklamowych. Do tej oryginalnej inicjatywy wielu żołnierzy "dostarczyła" także fabryka snów w Hollywood.

W maju 1944 roku jednostkę przeniesiono na teren Wielkiej Brytanii, do Stratford-on-Avon. Zaraz po wylądowaniu na terenie Wysp Brytyjskich "Armię Duchów" zaangażowano w przygotowania do Operacji Fortitude (ang. "hart ducha"), której zadaniem było zmylenie wywiadu i sztabu niemieckiego, co do prawdziwych planów aliantów, jakim było lądowanie w Normandii.

Osiem dni przed lądowaniem w Normandii 23. Jednostkę Specjalną przeniesiono na terytorium Francji, gdzie żołnierzy zaangażowano w bezpośrednie działania mające na celu zmylenie i oszukanie nazistów. Tak też się stało - stworzono całe oddziały złożone z dmuchanych czołgów, jeepów, a nawet samolotów bojowych. Emitowano także fałszywe sygnały radiowe. Wszystko po to, żeby przekonać niemiecki zwiad i wywiad o tym, że w Normandii jest około 30,000 żołnierzy. Sprawiano wrażenie, że w okolicach Normandii jest już mnóstwo żołnierzy - odgrywano nagrane wcześniej dźwięki maszerującego wojska i przejeżdżających czołgów. Autor dokumentu o 23 Jednostce Specjalnej mówi, że: "Odnosiło się wrażenie, że potężna brygada przygotowuje się do bitwy".

Żołnierze "Armii Duchów" byli także wykwalifikowanymi szpiegami. Często stosowanym trikiem było angażowanie aktorów w odgrywanie roli pijanych wyższych oficerów armii brytyjskiej bądź amerykańskiej, którzy pod wypływem alkoholu mieli wyjawiać w barach i domach publicznych "tajemnice wojskowe". W rzeczywistości oszukiwali i zwodzili oni niemieckich agentów i szpiegów.

Jak wspomina A. B. Wilson, jeden z weteranów jednostki, w trakcie działań wojennych zdarzały się także momenty surrealistyczne: - "Podczas jednej z potyczek na terenie Francji jeden z naszych chłopców uznał, że świeżo nadmuchany czołg będzie lepiej wyglądał z drugiej strony. Więc zawołał trzech kolegów, aby razem z nim przenieśli maszynę i ustawili ją tak, jak chciał. W tym momencie nadjechał samochód wypełniony Francuzami. Kiedy zobaczyli oni, że czterech naszych chłopaków podnosi i odwraca czołg, zatrzymali się i odjechali z piskiem opon w przeciwną stronę".




ARMIA DUCHÓW

Normandia, lipiec 1944 roku ..

- C'est impossible... - wyszeptał francuski wieśniak i spojrzał na swojego kolegę. Czy on też to widzi? A może obydwaj wypili za dużo wina do obiadu i teraz mają identyczne zwidy? Stali na środku polnej drogi przecierając oczy ze zdumienia. To co widzieli nie mieściło im się w głowach. Oto kilkanaście metrów przed nimi czterech żołnierzy niosło czołg. Najprawdziwszy czołg Sherman M-4. Nieśli go na wyprostowanych rękach, bez żadnego wysiłku, wesoło pogwizdując. Dwa zdezelowane rowery wyśliznęły się z rąk oniemiałych wieśniaków i z chrzęstem upadły na ziemię. Na ten dźwięk jeden z żołnierzy odwrócił się i wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Ma się tę krzepę, co? - powiedział po angielsku.


Sztuka zwodzenia przeciwnika jest tak stara, jak historia wojen. Już w VI wieku przed naszą erą pisał o niej słynny chiński mędrzec i strateg Sun Tzu. Znali ją też dobrze starotestamentowi wodzowie. Gedeon opisany w Księdze Sędziów pokonał Madianitów każąc swoim ludziom wziąć rogi i dzbany z ukrytymi wewnątrz pochodniami. Pod osłoną nocy podkradli się pod obóz madianicki i na znak dany przez wodza zadęli w rogi i odsłonili zapalone pochodnie. Madianici, przekonani, że napadła ich wielka armia, w ciemnościach pozabijali się wzajemnie. W 1943 roku za przykładem starożytnych poszli Amerykanie, którzy utworzyli jedną z najbardziej tajemniczych jednostek II Wojny Światowej. Oficjalna nazwa brzmiała – 23. Jednostka Specjalna Kwatery Głównej. Nieoficjalnie zwano ją Armią Duchów. Trafiali do niej najróżniejsi ludzie, najczęściej nie mający z prawdziwym wojskiem nic wspólnego – aktorzy, muzycy, malarze, fotografowie, projektanci, a nawet... cyrkowcy. Była to zbieranina lekkoduchów, pacyfistów i wagabundów, którzy w najśmielszych snach nie wyobrażali sobie kariery wojskowej. Mimo to po wcieleniu w szeregi armii odegrali na europejskiej scenie działań wojennych niepoślednią rolę. Gromili Niemców nie pociskami, lecz znakomitymi pomysłami i talentem aktorskim. Cała historia została zapoczątkowana przez Brytyjczyków. W 1942 roku tuż przed bitwą pod El Alamein w północnej Afryce marszałek Montgomery kazał zbudować fałszywe czołgi i działa ze sklejki, zaś prawdziwe czołgi zamaskować jako samochody ciężarowe. Pomysł Mongomery'ego podchwycili Amerykanie i w marcu 1943 roku zorganizowali supertajny oddział dezinformacji taktycznej. Zwrócono się o pomoc do Hollywood – to właśnie z Fabryki Snów pochodziła większość żołnierzy przyszłej jednostki specjalnej. Wielkim entuzjastą tego przedsięwzięcia był popularny amerykański aktor Douglas Fairbanks jr. Osobiście rekrutował do jednostki swoich kolegów aktorów, dźwiękowców i charakteryzatorów. Jednostka została ostatecznie sformowana i przeszkolona w Camp Forrest w stanie Mississippi, skąd wyruszyła do Wielkiej Brytanii. Jej uzbrojenie stanowiły... nadmuchiwane czołgi, działa i ciężarówki, samoloty zbudowane ze sklejki, potężne głośniki i mnóstwo znakomitych pomysłów jak zrobić Niemców w bambuko. Na Wyspach część Duchów wzięła udział w alianckiej operacji „Hart ducha”. Za pomocą fałszywych lotnisk, sfingowanych komunikatów radiowych i rozsiewanych plotek udało się przekonać Niemców, że główne lądowanie sił alianckich na kontynencie odbędzie się w rejonie Pas de Calais, a nie w Normandii. Mistyfikacja okazała się skuteczna – Niemcy jeszcze po D-Day utrzymywali w rejonie Calais duże siły sądząc, że lądowanie w Normandii to tylko przygrywka do głównego uderzenia.Tydzień po lądowaniu na kontynencie Duchy zmajstrowały pływający port, który przez długi czas ściągał na siebie ogień niemieckiej artylerii. Potem zabawa zaczęła się na dobre. Około tysiąca Duchów potrafiło w krótkim czasie „zamienić się” w kilkudziesięciotysięczną armię. Na francuskich polach pojawiły się setki nadmuchiwanych czołgów, w lasach i zagajnikach rozpięto siatki maskujące ukrywające... nic, a niewielkie grupy ludzi chodzących w kółko zostawiały ślady sugerujące przemarsz wielkiego oddziału.


http://img863.imageshack.us/img863/6342/2emfl7q.jpg
Jankeska krzepa, czyli z czołgiem przez pole

Powstały wielkie obozy wojskowe, złożone z setek namiotów, w których nie było żywego ducha. Na niemieckich zdjęciach lotniczych wyglądały jednak jak najprawdziwsze. I nic dziwnego – przy ich tworzeniu zadbano o najdrobniejsze szczegóły, takie jak dym unoszący się z obozowej kuchni lub tysiące wojskowych gaci suszących się na sznurkach. Z olbrzymich głośników wydobywał się warkot ciężarówek, chrzęst gąsienic czołgów i okrzyki komend. Dźwiękowcy z Hollywood sprowadzili najlepszy sprzęt dostępny w tamtych czasach, więc efekt był słyszalny w promieniu ponad dwudziestu kilometrów. Nocami za pomocą reflektorów i niewielkich ładunków wybuchowych imitowano rozbłyski dział artyleryjskich. Mistyfikacje okazały się nadzwyczaj skuteczne. Niemiecki generał Herman von Ramcke dowodzący w sierpniu 1944 roku 40 tysiącami żołnierzy w odciętym Breście był przekonany, że otaczają go przeważające siły. W rzeczywistości w okolicach Brestu stacjonował niewielki oddział. Resztę owej „potężnej armii” stworzyły Duchy.


http://img860.imageshack.us/img860/6789/105655j.jpg
Konwój fałszywych pojazdów wojskowych na francuskiej plaży

Czasami działali aż za dobrze. Były przypadki, kiedy żołnierze niemieccy napatoczyli się nagle na nadmuchiwaną kolumnę pancerną i od razu rzucali broń na ziemię. W takim przypadku Duchy musiały szybko wzywać prawdziwych żołnierzy. Francuzi z kolei nie mogli się nadziwić niewiarygodnej krzepie Jankesów, którzy w czterech bez wysiłku podnosili czołg i maszerowali z nim przez pole. Żołnierze Armii Duchów często przebierali się w oficerskie i generalskie mundury z naszywkami nieistniejących jednostek i odwiedzali francuskie bary, gdzie upijali się opowiadając przygodnym kolegom od kielicha o planowanych „ściśle tajnych operacjach”. Inni z kolei najchętniej odwiedzali domy publiczne, gdzie zdradzali prostytutkom wymyślone na poczekaniu „tajemnice wojskowe”. W północnej Francji roiło się od niemieckich szpiegów, więc te wyssane z palca bzdury natychmiast trafiały do lokalnych agentów Abwehry powodując w niemieckim wywiadzie nieopisany chaos informacyjny. 23. Jednostka Specjalna była wyjątkowym, jedynym tego rodzaju oddziałem biorącym udział w II Wojnie Światowej. Jej żołnierze nie zabijali wroga, lecz oszukiwali go ratując życie trudnej do ustalenia liczbie aliantów. Niemcy aż do końca nie zorientowali się, że tyle razy padli ofiarą znakomitych mistyfikacji. Jednostka zwana Armią Duchów została rozwiązana we wrześniu 1945 roku, po czym, jakby wierna swojej nieoficjalnej nazwie – zniknęła. Działania 23. Jednostki Specjalnej zostały objęte klauzulą „top secret”, a jej weteranom zabroniono opowiadać o wojennych przeżyciach. Nawet logo jednostki – biały duszek na czarnym tle wypuszczający gromy z dłoni, musiało pozostać tajne.


http://img560.imageshack.us/img560/6452/2z3xh7m.jpg
Logo 23. Jednostki Specjalnej Kwatery Głównej, czyli Armii Duchów

Tajemnica obowiązywała przez ponad pięćdziesiąt lat. Zniesiono ją dopiero w 1996 roku. Do dzisiaj żyje około dwudziestu byłych żołnierzy Armii Duchów.

[Only registered and activated users can see links. Click Here To Register...]

Jutkaa 12-06-2011 18:41

Odp: "Armia Duchów"
 
nie chce mi się czytać, ale na pewno mądrze piszesz ;)

asienkaja 14-06-2011 10:00

Odp: "Armia Duchów"
 
Cytat:

Napisał Jutka94 (Post 4337323)
nie chce mi się czytać, ale na pewno mądrze piszesz ;)

hahaha zabiło mnie!

A ta Armia Duchów to mi sie z naszymi politykami kojarzy. Na każdym kroku stwarzają pozory. Mówia jedno, a działają drugie. : )


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 06:34 .

Oprogramowanie Forum: vBulletin
Copyright ©2000 - 2014, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Friendly URLs by vBSEO 3.6.0 ©2011, Crawlability, Inc.