My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza - Forum 4CLUBBERS.PL
Wróć   4CLUBBERS.PL > Inne Fora > Przy piwie ... > Ciekawe...

Szczegóły wątku: Autorem wątku jest: PostScriptum
Temat ma 13 komentarzy i 2704 odwiedzin. Ostatni komentarz napisano 02-04-2015 (20:01).


Lista oznaczonych użytkowników


My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza


zobacz także:

« 30 TON - Lista, lista, lista przebojów lub jasnowidz o... »
Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 16-03-2015, 22:54   #1
Naczelny Komentator
  
 
PostScriptum's Avatar
 
Dołączył/a: 13 May 2007
Miasto: trzykrotnie mniejsze od Szanghaju
Wiek: 32
Postów: 18 191
Tematów: 1329
Podziękowań: 6 381
THX'ów: 9 023
Wzmianek w postach: 1
Oznaczeń w tematach: 3
Plusów: 600 (+)
PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600

Nagrody Użytkownika

Nie możesz głosować!
3
Nie możesz głosować!

My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

Wychowani bez klosza

"
My, urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.
Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominamy z nostalgią lata 60-70- 80. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy). Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.
Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce skutkował bezwzględnie karami.



Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą już do niej wracać. Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.
Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a Milicja zajmowała się sprawami dorosłych.
Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka. W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami — bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.
Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam" nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka. Za to potem robił nam bańki mydlane z dymem fajki w środku. Fajnie się dym później rozchodził po podłodze jak bańka pękła.
Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo. Do szkoły chodziliśmy półtora kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie (za 3 błędy nie zdawało się matury z polaka). Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot. Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.
Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb z masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.
Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie i poręcze w bloku. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.
Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.
W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jak się poskarżyłeś mamie na nauczyciela to jeszcze w łeb dostałeś. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością. Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie, koledzy ze starszej klasy, pani na świetlicy albo woźna jak już świetlica była zamknięta. Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego — codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.



Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.
A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!" - to prawda



Wychowani bez klosza - Racjonalista



Dzięki Bogu 90% z tego co wyżej mnie dotyczyło i bardzo się z tego cieszę

Dzisiejsza młodzież i dzieci nawet nie wiedzą jak nudne i sterylne mają życie...a co najgorsze, jak słabo są przygotowani do Życia!
robots ready...
__________________
PostScriptum jest offline   Reply With Quote
Twoja reklama w tym miejscu - już od 149 PLN rezerwuj termin, tel.669488725, gg:3576096.

4Clubbers Hit Mix Team presents


Stary 16-03-2015, 23:02   #2
..:: Clubbers Helper ::..
  
 
Black King's Avatar
 
Dołączył/a: 16 Mar 2008
Miasto: WROCŁAW
Wiek: 29
Postów: 16 529
Tematów: 2695
Podziękowań: 13 973
THX'ów: 73 045
Nominated Tematy Tygodnia: 4
Nominacje T.T. : 3 341
Imię: MARCIN
Wzmianek w postach: 5
Oznaczeń w tematach: 107
Plusów: 4000 (+)
Black King 4000Black King 4000Black King 4000Black King 4000
Black King 4000Black King 4000Black King 4000Black King 4000Black King 4000Black King 4000
Odp: My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

jestem dziewięcdziesiąty rocznik i pamiętam przeróżne akcje,typu sąsiad goniący bo zrywaliśmy czereśnie,powybijane okna piłką u sąsiadów,zabawy w chowanego na podwórkach,wtedy nie było wiadome czym jest net,nagrywarkę do płyt mieli nieliczni,którzy nagrywali muzykę,choć i pamiętam jak nagrywałem Eminema na kasecie z RMFu,prawie nikt nie posiadał komórek,dzwoniło sie domowym do kumpli czy koleżanek,bądź szło z buta na domofon, piękne czasy jest co wspominać,ciesze się że czasy dzieciństwa nie przesiedziałem przy PCecie,tylko latałem jak poryty za piłka do kosza nie śpiąc nocami oglądając Jordana,Iversona,Barkleya i resztę gwiazd
__________________
Black King jest offline   Reply With Quote
Black King dostał 6 podziękowań za ten post.
Stary 17-03-2015, 09:05   #3
..:: Klubowicz ::..
  
 
Malaki's Avatar
 
Dołączył/a: 24 Jun 2012
Miasto: Ostrów Maz.
Postów: 551
Tematów: 266
Podziękowań: 3 541
THX'ów: 5 163
Tematy Tygodnia: 0
Nominacje T.T. : 199
Imię: Radek
Wzmianek w postach: 0
Oznaczeń w tematach: 5
Plusów: 75 (+)
Malaki 75
Re: My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

Piękny okres dorastania w poprzednim wieku. Około 90% akcji wymienionych w tekście było również moją codziennością. W większości mieszkań Rubin z dwoma kanałami, bo o tym, że istnieje coś więcej niż Jedynka i Dwójka, to tylko jeden Pan z osiedla wiedział, bo był za granicą. Na tym Rubinie w nagrodę, za dobre zachowanie mogłem obejrzeć w sobotę western. Zabawy na budowach i robienie bomb ze znalezionej tam saletry. Zamiast gry w Angry Birds, gra w kapsle i zbieranie puszek po piwach do kolekcji na regał w pokoju. Na choroby, jeżeli ziółka Babci zawodziły, najlepsze było stawianie baniek na plecach (albo to naprawdę pomagało, albo nie byliśmy wcale tak ciężko chorzy). Paczki na święta z zakładów pracy i kolonie z tych samych zakładów m.in. do Katowic!!! (dopiero kilka lat później okazało się, że zanieczyszczone tam powietrze bardzo szkodzi i już więcej nie pojedziemy w ten region). Osiedlowe kluby w piwnicach i organizowane w nich pierwsze dyskoteki. Takie profesjonalne, z jednokasetowym Kasprzakiem Motorynki i Simsony, czyli pierwszy gang motocyklowy No i cała reszta „patologii”, które są w tekscie. Trochę szkoda, że dziś dzieciaki nie mają takiego dzieciństwa, ale jestem pewien, że oni też będą z łezką w oku sięgać pamięcią do swoich lat szkolnych. Tylko co to będzie oznaczać dla kolejnych pokoleń i jak ich dorastanie będzie wyglądać? Dzięki za wrzucenie tego tekstu. Teraz będę mógł go pokazać chrześniakom, żeby udowodnić, że nie tylko u wójka w rodzinie takie „patologie” miały miejsce
Malaki jest offline   Reply With Quote
Malaki dostał 6 podziękowań za ten post.
Stary 17-03-2015, 10:16   #4
Dubstep/Electro/House
  
 
graham14's Avatar
 
Dołączył/a: 16 Sep 2013
Miasto: Lublin
Wiek: 26
Postów: 1 783
Tematów: 139
Podziękowań: 8 526
THX'ów: 2 328
Tematy Tygodnia: 0
Nominacje T.T. : 45
Imię: Przemek
Wzmianek w postach: 0
Oznaczeń w tematach: 37
Plusów: 80 (+)
graham14 80
Odp: My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

Mimo iż urodziłem się w 94 to część sytuacji wymienionych przezyłem. Może to i dlatego że urodziłem się na wsi, ale tamte czasy wspominam bardzi dobrze. Pamiętam zabawy w chowanego na podwórku, ale jeszcze lepsza jazda była kiedy kilkadziesiąt osób bawiło się w podchody w całej wsi. Niezapomniane wspomnienia. Budowanie baz, robienie, a potem strzelanie z łuków czy proc. Chodzenie do szkoły pieszo i odrabianie samemu lekcji - to prawda, tak miałem. Pamiętam też te podręczniki, które były używane przez kilka roczników wcześniej, ale dbało się o nie, aby móc przekazać je dalej komuś innemu.Teraz to chyba nie do pomyślenia...
Gry z kumplami w piłkę i inne zabawy. Największa kara to zakaz wyjścia na podwórko. A teraz?
Pierwszy komputer miałem gdzieś około 12 roku życia, w sumie nawet wtedy za wiele go nie używałem. Lekcję i tak odrabiało się samemu albo z pomocą encyklopedii. Komputer to jako podstawowa jednostka do pomocy w lekcjach i grach to dopiero wiek około 14 lat.
Ale powiem tak, to wszystko przez ten chory system zadań domowych, coraz to dziwniejsze i absurdalne zadania. Wiem o tym sporo, bo mam młodsze siostry, które mają tak beznadziejny system nauki, że nie dziwię się, że dzieciaki bez komputera nie mogą sobie z nią poradzić. Przykładowo pewnie jak większość ludzi uczono mnie operacji rachunkowych sposobem pisemnym, a teraz jakieś durne rozbijanie na jednostki, dziesiątki, setki i liczenie tego oddzielnie, aby potem zsumować. No dobra, ale tu nie o tym temat...
Pamiętam skakanie z z beli słomy i rozgrzebywanie ich aby robić skrytki. Gdy łaziło się po nich w krótkich spodenkach i rękawie to potem podczas mycia trochę piekło Nie było leniuchowania, ciągła pomoc rodzicom. Nawet w roku szkolnym, bez względu na ilość zadań domowych, pomoc ojcu to był obowiązek. Chociaż i tak w większości szło się pomóc nie z rozkazu, ale z ciekawości. Pomoc przy naprawię samochodu, chociaż głupie podanie klucza sprawiało dumę Pomoc przy rąbaniu, spawaniu czy przy cięciu krejzegą - wiem że pewnie dla wielu z was to obce wyrazy i czynności, ale życie na wsi to naprawdę coś innego niz w mieście. A z uwagi, że mam ojca wszechstronnego majsterkowicza to robiłem i nadal robię z nim różne rzeczy. Razem robiliśmy już chyba wszystko w domu(tapety,panele, podłogi,płytki,kominki,hydraulika,elektryka) i na podwórku.
Do tego pomoc przy zwierzętach. Wędzenie mięsa, ciekaw jestem kto z was jadł swojskie, samemu wędzone mięso, smak i zapach niezapomniane i niesamowite, nie do porównania lepsze od tego szajsu ze sklepów.
Pomimo iż teraz mieszkam w mieście ze względu na studia, to z chęcią wracam na wieś. Spokój, cisza, czyste powietrze, własne podwórko. Inny świat
Także pomimo iż urodziłem się w 94 miałem "normalne" dzieciństwo, w pewnym stopniu różniące się od was z miasta, ale był to okres, który zostanie w pamięci do końca życia.

Trochę się rozpisałem, ale może ktoś przeczyta
graham14 jest offline   Reply With Quote
graham14 dostał 10 podziękowań za ten post.
Stary 17-03-2015, 14:22   #5
Naczelny Komentator
  
 
PostScriptum's Avatar
 
Dołączył/a: 13 May 2007
Miasto: trzykrotnie mniejsze od Szanghaju
Wiek: 32
Postów: 18 191
Tematów: 1329
Podziękowań: 6 381
THX'ów: 9 023
Wzmianek w postach: 1
Oznaczeń w tematach: 3
Plusów: 600 (+)
PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600PostScriptum 600

Nagrody Użytkownika

Odp: My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

Cytat:
Napisał graham14 Zobacz post

Trochę się rozpisałem, ale może ktoś przeczyta
ja przeczytalem
dzieki i pozdrawiam

simson i motorynka gang, w chowanego czy wojne na 30 osob, w kapsle, w noge przez 6 godzin, wedzenie miesa, banki na plecach, dbalosc o ksiazki to tez wszystko mnie spotkalo
__________________
PostScriptum jest offline   Reply With Quote
PostScriptum dostał 3 podziękowań za ten post.
Stary 17-03-2015, 14:50   #6
..:: Klubowicz ::..
  
 
Rate Motion's Avatar
 
Dołączył/a: 05 Jan 2013
Miasto: W domu
Wiek: 26
Postów: 2 335
Tematów: 375
Podziękowań: 1 877
THX'ów: 3 864
Imię: Bartłomiej
Wzmianek w postach: 10
Oznaczeń w tematach: 63
Plusów: 360 (+)
Rate Motion 360Rate Motion 360Rate Motion 360Rate Motion 360
Odwiedź profil Rate Motion na Mixcloud
Odp: My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

W końcu coś na czym można zawiesić oko ;].

@Graham14 - Swojskie wędzone mięso to jest to. Jadłem i jadam jak Mama uwędzi (Ja nie mam warunków w kamienicy ) też podobnie jak Ty wychowywałem się w sumie na Wsi. Bo ta miejscowość która jest miastem przypominała za czasów mega dzieciństwa wieś (Podlaskie).

Pamiętam dobrze takie czasy jak się od rana do nocy (przerwa tylko na obiad) kopało piłkę, grało w chowanego, podchody czy budowało bazy. Dla mnie najlepszą frajdą było właśnie budowanie bazy gdzieś na skraju puszczy. Zbieranie materiału, szukanie w domu przydatnych nieużywanych materiałów/przedmiotów (blacha na dach czy stare fotele do siedzenia). Jeszcze za domem był rów melioracyjny i na nim się robiło tamy z darniny. Potem jak nazbierało się dużo wody to brało się jakiś styropian i się pływało :D albo latem jak woda ciepła to pluskało - i nikomu nic się nie stało, nikt nie dostał świeżba itp. Na większe rany jak to opisane w tekście brało się wodę utlenioną do przemycia i fiolet i szło się dalej robić to samo :D. Motoroweru swojego nie miałem tyle co brat dawał pojeździć swoimi maluchami (Romet Kadet i WSK 175p). Jak latem padał deszcz to nie było tak że każdy w domu siedzi i boi się że się przeziębi czy że zmoknie jak pies - jak było gorąco to była okazja by się schłodzić a potem gumofilice lub bez i się latało po kałużach i nikt nie chorował.
Rate Motion jest offline   Reply With Quote
Rate Motion dostał 3 podziękowań za ten post.
Stary 17-03-2015, 15:12   #7
..:: Klubowicz ::..
  
 
Matan Zajcev's Avatar
 
Dołączył/a: 23 May 2009
Miasto: Szczecin
Postów: 3 597
Tematów: 184
Podziękowań: 3 814
THX'ów: 3 867
Tematy Tygodnia: 0
Nominacje T.T. : 2
Imię: Paweł
Wzmianek w postach: 0
Oznaczeń w tematach: 7
Plusów: 115 (+)
Matan Zajcev 115Matan Zajcev 115
Odwiedź profil Matan Zajcev na Twitter Odwiedź profil Matan Zajcev na Youtube Odwiedź profil Matan Zajcev na Last.fm Odwiedź profil Matan Zajcev na Soundcloud.com Odwiedź profil Matan Zajcev na Mixcloud
Odp: My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

Ponieważ urodziłem się w 92, tekst ten dotyczy również mnie i się w pełni z nim zgadzam.

Jednak im dłużej obcuję w internecie, tym bardziej zaczynam odnosić wrażenie, że moje pokolenie ma jakieś dziwne kompleksy i próbują się dowartościować tego typu komentarzami. Co chwila ktoś wspomina o tym, jakie to miał zajebiste dzieciństwo, a obecne pokolenie jest do dupy. Dlaczego tak usilnie staracie się udowodnić światu, że sposób, w jaki wy spędzaliście dzieciństwo jest najlepszy. Owszem, logiczne, że siedzenie przed komputerem jest mniej zdrowe niż ganianie za piłką, ale... gdyby dzieciakom granie w gry nie sprawiało przyjemności, to by nie siedzieli w domu tylko poszli grać w piłkę. Skoro tego nie robią, to widocznie nie chcą. Dlaczego więc uważacie, że oni są nieszczęśliwi i mają nudne życie?

Podejrzewam, że dzisiejsze pokolenie jest tak samo szczęśliwe jak nasze, zmieniły się tylko podmioty sprawiające szczęście. Nas cieszył rower czy zegarek na komunię, dzisiejsze dzieciaki skuter czy quad. Moje pokolenie często rzuca tekstami pokroju "ja jak dostałem składaka na komunię to się cieszyłem jak szalony, a teraz, to dzieci pewnie nawet na rowerze jeździć nie umieją." Fajnie, że jesteś taki zajebisty, ale oni mogą kontrodpowiedzieć "o jaaa, a kiedy ty siedziałes w piaskownicy i grabiłeś kocie gówno, ja zapierd... skuterem i ogarniałem Photoshopa". No powiedzcie, nie jest tak?

To czego nie bardzo rozumiem to to, dlaczego tak bardzo to wszystkim przeszkadza. Co was obchodzi jak wolny czas spędzają inni? Pół żartem pół serio - mnie obchodzi to co najwyżej tyle, że jak młody siedzi przed kompem, to mi szyby piłką nie wybije - zawsze to jakiś pozytyw

To, czego niektórzy nie są w stanie zauważyć to fakt, że dzisiejsze dzieci są bardziej ofiarami obecnych czasów, a nie winowajcami. To jacy jesteśmy zależy od czasów, w jakim przyszło nam dorastać. Gdybyśmy urodzili się te 5 lat temu, też siedzielibyśmy przed komputerem całymi dniami. Nasz babcie często lamentują nad ubiorem dzisiejszej młodzieży, że za skąpo, że jak dziwki. Gdyby one urodziły się te 60 lat później, to raczej nie ubierałyby się tak, jak w latach 40 czy 50, ale tak jak ubierałyby się ich rówieśniczki. Jak dziwki.

I może na koniec taka dygresja - uważacie, że dzisiejsze pokolenie ma gorsze dzieciństwo. Za to wy jesteście pro, bo jedliście sarnie bobki, wybijaliście sąsiadom okna, kradliście im owoce i jaraliście blanty... I jeszcze jesteście z tego dumni. Czyż to nie jest przejaw patologii?
__________________
Matan Zajcev jest offline   Reply With Quote
Matan Zajcev dostał 9 podziękowań za ten post.
Stary 18-03-2015, 20:40   #8
..:: Elite VIP ::..
  
 
Dave al Mine's Avatar
 
Dołączył/a: 30 Dec 2005
Miasto: B-B
Wiek: 31
Postów: 4 219
Tematów: 388
Podziękowań: 13 743
THX'ów: 3 446
Tematy Tygodnia: 0
Nominacje T.T.: 4
Wzmianek w postach: 2
Oznaczeń w tematach: 37
Plusów: 72 (+)
Dave al Mine 72
Odwiedź profil Dave al Mine na Facebook
Odp: My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

urodzony w 88 i na szczęście miałem cudowne dzieciństwo...to były piękne czasu...dzisiejsze dzieciaki tego nie mają
__________________
Dave al Mine jest offline   Reply With Quote
Dave al Mine dostał 2 podziękowań za ten post.
Stary 18-03-2015, 20:52   #9
..:Music Maniac:..
  
 
Chris Antoua's Avatar
 
Dołączył/a: 26 Jun 2009
Miasto: Poznan
Wiek: 33
Postów: 7 034
Tematów: 737
Podziękowań: 47 007
THX'ów: 10 014
Tematy Tygodnia: 0
Nominacje T.T. : 111
Wzmianek w postach: 4
Oznaczeń w tematach: 23
Plusów: 525 (+)
Chris Antoua 525Chris Antoua 525Chris Antoua 525Chris Antoua 525Chris Antoua 525Chris Antoua 525
Odwiedź profil Chris Antoua na Youtube
Odp: My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

Rocznik 86. Doskonale pamiętam te wszystkie zabawy, sytuacje... Te czasy minęły bezpowrotnie niestety i żałuję, że moje dziecko będzie się wychowywało w czasach smartfonów, tabletów i Bóg wie czego jeszcze...

Wysyłane z mojego ST21i za pomocą Tapatalk 2
Chris Antoua jest offline   Reply With Quote
Chris Antoua dostał 2 podziękowań za ten post.
Stary 26-03-2015, 16:43   #10
..:: Old Music ::..
  
 
DjOmega's Avatar
 
Dołączył/a: 11 Aug 2008
Miasto: Kamionka
Wiek: 31
Postów: 1 706
Tematów: 664
Podziękowań: 26 187
THX'ów: 7 699
Tematy Tygodnia: 0
Nominacje T.T.: 2
Imię: Tomek
Wzmianek w postach: 0
Oznaczeń w tematach: 76
Plusów: 46 (+)
DjOmega 46
Odwiedź profil DjOmega na Facebook Odwiedź profil DjOmega na Youtube Odwiedź profil DjOmega na Last.fm
Odp: My, urodzeni w latach 50-60-70-80... wychowani bez klosza

Rocznik 89. Piękne dzieciństwo i częsty wpie..ol :D. Dzisiaj można tylko wspominać. Mój najmłodszy brat już nie będzie miał czego, bo po szkole nie wychodzi z domu, tylko internety w głowie.
DjOmega jest offline   Reply With Quote
DjOmega dostał 2 podziękowań za ten post.
Odpowiedz
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz pisać w nowych tematach
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączony
UśmieszkiWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony


Administracja serwisu 4Clubbers.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum.
Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karna lub cywilna.
Jeżeli zauważyłeś post/temat który jest niezgodny z polskim prawem proszę zaraportować go poprzez klikniecie
Jeżeli nie chcesz aby pojawiła się na forum twoja produkcja napisz to nam "Privacy Policy"
W celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w ramach niniejszej witryny stosowane są pliki cookies, prosimy o zapoznanie się z naszą Polityką Prywatności

Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 12:46 .


Oprogramowanie Forum: vBulletin
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Friendly URLs by vBSEO 3.6.0 ©2011, Crawlability, Inc.
User Alert System provided by Advanced User Tagging v3.2.8 (Lite) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2020 DragonByte Technologies Ltd.
-->